Strona:Józef Birkenmajer - Dziecięce Kłopoty.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Stąpam wytrawnie i biegle
przez górskie turnie i regle,
nie robię sobie nic a nic
z wyniosłych skalnych krzesawic.

Znają mnie wszystkie kozice,
że skaczę ponad Łomnicę,
i świstak, widząc mnie, śwista:
Idzie tatrzański turysta!

Najwyższe szczyty m już przebył —
czegom nie widział, gdziem nie był!
Ale mi przyszło do główki:
jak zdybyć szczyt — Gubałówki?