Strona:Józef Birkenmajer - Dziecięce Kłopoty.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

A na brzegu siadł Jurasek,
chłopak grzeczny choć nie wielki,
i złocisty, sypki piasek
zręcznie zgarnia do szufelki.

Gdy już spory stos nazgarnia,
w wielki go przesypie garnek,
licząc, ile piasku ziarnek
cała może mieć Jastarnia!

Słuchaj, co ci w uszko powiem:
Próżna praca, mój Jurasie,
nie przeliczysz piasku bowiem
nawet po najdłuższym czasie.

Sił i chęci ci nie stanie,
a nie zliczysz ani w cząstce,
bo masz tylko, me kochanie,
pięć paluszków w każdej piąstce!