Strona:Ignacy Krasicki-Bajki i przypowieści.djvu/031

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Siedzi w jamie, a wzdycha, w tem owieczki słyszy;
Patrzą w dół: aż wilk w jamie siedzi, ledwo dyszy.
Odezwał się nakoniec, rzekł do nich powolnie:
Nie wpadłem za pokutę, siedzę dobrowolnie;
Trzeba czynić pokutę za boje, za groźby,
Za to, żem was pożerał..... Owce zatem w prośby:
Wynidź z dołu... Nie wyjdę... My będziem podnosić....
Sroży się wilk, nakoniec dał się im uprosić,
Jęły się więc roboty i tak pracowały,
Że go ze dna samego jamy wydostały.
Wyszedł, a zawdzięczając nierozumnej kupie,
Pojadł, pogryzł, podusił wszystkie owce głupie.


CVII. ALLEGORYA.


Wszędzie się znajdzie rozum, byle tylko szukać:
A nawet i Jegomość, kiedy zacznie fukać,
I Jejmość, gdy rozprawia,
I nasz ksiądz, gdy przymawia —
Mają go podostatkiem i pięknie i wiele.
Jakoż się to wydało w przewodną niedzielę.
Gadał ksiądz o Adamie,
I o Abramie,
I o wężu, i o Ewie,
I o jabłku, i o drzewie...
Po kazaniu do karczmy rzecz się wytoczyła, —
Pan Wójt, coto ma rozum i nauki siła —
A wiecie, co ksiądz prawił? rzekł całej gromadzie,
Oto u nas są sady, a drzewa są w sadzie,
A na drzewach są jabłka w wielkiej obfitości:
Adam Pan; Ewa Jejmość, a wąż podstarości.


CVIII. WIERZBA I LIPA.


Mówiła wierzba lipie: Zle się masz sąsiadko,
A co się, zwłaszcza w lesie, trafia dosyć rzadko,