Strona:Ignacy Krasicki-Bajki i przypowieści.djvu/029

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rzekł, gdy jedni żałują, a drudzy go cieszą:
To szczęście, że mnie przecież bez kosztu powieszą.


XCVIII. PAN I KOTKA.


Nie masz prawej przyjaźni, mówiła do pana
Kotka, syta połowem i za to głaskana. —
Jak to nie masz przyjaźni? pan na to odpowie. —
Pieścisz mnie, rzecze kotka, bo ci myszy łowię. —
Łowić myszy, pan rzecze, przysługi to znaczne;
Ale dla czego łowisz?... dla tego, że smaczne.


XCIX. CZŁOWIEK I SUKNIA.


Brał się pewien do pręta, chcąc wytrzepać suknię,
Ta widząc się w złym razie żwawie go ofuknie —
A takaż to jest pamięć na usługi, rzecze,
Bijesz tę, co cię zdobi, niewdzięczny człowiecze! —
Rzekł człowiek: Ja nie biję, lecz otrząsam z prochu,
Zakurzyłaś się wczoraj, dziś trzepię po trochu.
Wybacz, z przykrych sposobów, kto musi, korzysta;
Gdybyś nie była bita, nie byłabyś czysta.


C. SZCZUREK I MATKA.


Widząc, że z myszą igra, chwalił szczurek kota.
Rzekła matka do niego: Fałszywa to cnota;
Na pozór on jest grzeczny, a wewnątrz jad mieści,
Najokrutniejszy taki, co gryzie, a pieści.


CI. SĄSIEDZTWO.


Zeszło żyto na ziemi leżącej odłogiem;
Cóż potem? kiedy zewsząd otoczone głogiem.
Grunt był dobry, chociaż go pług nigdy nie ruszył,
Byłoby z niego zboże, głóg wszystko zagłuszył.
Szczęśliwy, kto z równymi o granicę siedzi!
Zły głód, wojna, powietrze, gorsi źli sąsiedzi.