Strona:Ignacy Krasicki-Bajki i przypowieści.djvu/025

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


LXXXII. DOKTOR I ZDROWIE.


Rzecz ciekawą, lecz trudną do wierzenia powiem.
Jednego razu doktor potkał się ze zdrowiem,
On do miasta, a zdrowie z miasta wychodziło;
Przeląkł się, gdy je postrzegł; lecz że blizko było,
Spytał go: Dlaczegoż to tak spiesznie uchodzisz?
Gdzie idziesz? — Zdrowie rzekło: Tam, gdzie ty nie chodzisz.


LXXXIII. FIJOŁEK I TRAWA.


W cieniu drzew rozłożystych na pięknej murawie
Zeszedł razu jednego fijołek przy trawie.
Ta się bujno wzmagała, on przejęty strachem
Krył się, jak mógł; nakoniec wydany zapachem,
Gdy się z zguby sąsiada zazdrośny weseli,
Kosarze i fijołki i trawę podcięli.


LXXXIV[1] WILK POKUTUJĄCY.


Wzięły wilka skrupuły. Wiódł łotrowskie życie,
Wiec ażeby pokutę zaczął należycie,
Zrzekł się mięsa. Jarzyną żyjąc przez dni kilka,
Znalazł na polowaniu znajomego wilka;
Trzeba pomódz bliźniemu, za pracę usłużną
Zjadł kawał mięsa, gardzić nie można jalmużną.
Spotkał jagnię nazajutrz samopas idący,
Chciał upomnieć, nastraszyć, zabił je niechcący.
Nazajutrz widząc cielę, że z krową nie chodzi,
Zabił je; takich grzechów cierpieć się nie godzi.
Nazajutrz gdy się pasły z krowami pospołu,
Niech się dłużej nie męczy, zjadł starego wołu.
I tak cierpiąc przykładne z dóbr świata wyzucie,
Chudy, gdy był grzesznikiem, utył na pokucie.


  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku – brak kropki.