Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wojownikiem, ale niedostatek wojska, a co większa ta nawet garstka ludu, którą miał przy sobie, bez ćwiczenia, bez płacy, bardziej zgrają niż wojskiem nazwać się mogąca, była przyczyną, iż częstokroć wojować musiał stósownie do ludu, który prowadził. Napaść na nieprzyjaciela zwyczajem Tatarów, i niemogąc zwyciężyć cofnąć się nazad było pospolitym trybem wojowania naszego. Czarniecki przymuszony wypocząć swoim, którzy dla ustawicznego ścigania i pracy potrzebowali na czas odetchnienia, poszedł za przykładem innych, którzy rozstawili pułki swoje w województwie chełmińskiem i ziemi dobrzyńskiej po łąkach, aby znędznione konie niedostatkiem i gonitwami odpoczęły na paszy. Uwiadomiony o tem król Szwedzki, rozsiać kazał wieść o śmierci swojej, a tym czasem znagła przypadłszy pod Keyn, rozproszył naszych i zabrał znaczną zdobycz. Uszedł z tej klęski ostrożniejszy od innych Czarniecki, na którego dybał najbardziej Karol, a zebrawszy rozproszone pułki udał się ku Warszawie, którą Jan Kazimierz wsparty licznym ludem umyślił wyrwać z rąk nieprzyjaciół.
W początkach jeszcze wojny szwedzkiej, Warszawa (jak powiedzieliśmy) bez żadnej obrony, bo opuszczona od wszystkich, poddała się Szwedom, i była składem nietylko żywności i opatrzeń wojennych, ale oraz łupu zabranego po całem królestwie, który miał być wywiezionym do Szwecyi sposobniejszego czasu. Alfryd Wittemberg generał szwedzki był rządcą miasta i straży złożonej z dwóch tysięcy ludzi, zdatnych do obrony twierdzy pod wodzem biegłym w sztuce wojennej. Było oprócz tego trzydzieści statków większych na Wiśle które wyznaczone były do spławienia zdobyczy, i dodania żywności w różne strony, gdyby tego wyciągała potrzeba. Miał na nie oko Paweł Sapieha wojewoda Wileński z Litwą i obywatelami województwa mazowieckiego, stojąc wszędzie po nadbrzeżu, aby nie dopuszczał nieprzyjacielowi uwozić z raju zabranej zdobyczy. Tymczasem Jan Kazimierz dnia dwudziestego piątego maja 1656 roku przybył pod Warszawę w liczbie dwudziestu tysięcy wojska, z którym złączył się