Strona:Hieronim Derdowski - Walek na jarmarku.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
— 33 —

mnie pasuje! Jać się was nie powstydzę choć w tym nowym stroju, Posmakujcieżno tego słodkiego napoju! Owczarzowa od Walka odwróciła oczy: — Daj mi pokój, powiadam, ty kołtunie smoczy!
Walek wtedy powoli zbliżył się do Rózi: — Nadstaw gębę, przepiórko, dajże dziewczę buzi! Powiedź, czym nie szykowny, czym nie chłopak chwatki? Nie bój się, przepióreczko, nie ma mojej matki. Siadł przy dziewce i głowę schyli ku jej skroni, Rózia oczy odwraca i od niego stroni.
Walek dziewczę uchwycił leciuchno za ramię: — Boisz się, przepióreczko? Adyć spojrzyj na mnie! Musisz znać mnie po głosie, choćem w pańskim stroju; Wszak my sobie przyrzekli przedwczoraj przy doju, Że skoro na pozimku bociany przyletą, Ja będę twoim chłopem, ty moją kobietą.
Rózia z głową do ściany odwró-