Strona:Hieronim Derdowski - Walek na jarmarku.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
— 30 —
3. Jak częstował Walek i jak jego częstowano.

Potem środkiem ulicy Walek dalej kroczy, Parasolem się wspiera i przez ciżbę tłoczy. Skręcił wreszcie do karczmy, kołacz zjadł i serek, Wtedy jeszcze miętówki żądał półkwaterek.
Kupczyk chwatko miętówkę toczy mu ze sądka, Walek chce ją już gębą posłać do żołądka, Ale w tem przecież widzi na swe oczy własne, Ze nalane w kieliszku jest zupełnie jasne. — Niechże pana z tą wódką djabeł w mordę liźnie, Daj pan haptekarzowi pyskać w tej truciźnie! Ja nie piję, jak białą, nie wie pan? Do licha! Krzyczy Wałek i wódkę od siebie odpycha. — A czy nie jest to biała? Gada pan, jak we śnie; Pan sobie widać głowę zaprószył? Dość wcześnie! — Co? Czy mnie pan uważa za jakiego głupca? Toć to