Strona:Henryk Sienkiewicz-Potop (1888) t.4.djvu/046

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    i Szwedzi nigdy tam nie zapuszczali się dotąd, nie mając na to dość ludzi, ani odwagi. Z Lubowli bliżej przytem na Ruś, która od zajęcia nieprzyjacielskiego wolna, do Lwowa, który nie przestał być królowi wierny i do Tatarów, którzy wedle wiadomości w pomoc idąc, tam właśnie na rezolucyą królewską czekają“.

    Quod attinet pana marszałka (mówił biskup krakowski) ambicya jego już tem nasycona będzie, iż pierwszy króla w swojem starostwie Spiskiem przyjmie i pierwszy opieką go otoczy. Władza przy królu pozostanie, a pana marszałka sama nadzieja tak wielkich przysług zadowolni; jeżeli zaś zechce wiernością nad wszystkimi górować, to czyli wierność jego z ambicyi, czy też z miłości ku panu i ojczyźnie wypłynie, zawsze majestat znaczne korzyści ztąd odniesie.

    To zdanie zacnego i doświadczonego biskupa wydało się najsłuszniejszem; uchwalono więc, że król przez góry do Lubowli, a ztamtąd do Lwowa lub gdzieby kazały okoliczności, wyruszy.

    Obradowano także i nad dniem powrotu, ale wojewoda łęczycki, który właśnie od cesarza był wrócił, do którego w poselstwie o pomoc był wysyłany, uczynił uwagę, że lepiej jest terminu ścisłego nie wyznaczać i samemu królowi decyzyą zostawić, a to dla tego, aby wieść się nie rozeszła i nieprzyjaciele nie zostali przestrzeżeni. Stanęło tylko na tem, że król wyruszy w trzysta koni wybranej dragonii, pod wodzą pana Tyzenhauza, który choć młody, miał już reputacyą wielkiego żołnierza.

    Lecz niemal ważniejsza jeszcze była druga część obrad, na której z powszechną zgodą zawotowano, iż po przybyciu do kraju cała władza i kierunek wojny przej-