Przejdź do zawartości

Strona:Henryk Sienkiewicz-Nowele tom IV.djvu/083

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

nowionem było przytem, żeby na kancelarję zapłacił rubli srebrem dwa, kopiejek pięćdziesiąt.
Ale Rzepa rzucił się jak wściekły i krzyknął, że do chlewka nie pójdzie; co zaś do kancelaryjnego, to nie dwa, ale pięćdziesiąt rubli wziętych od wójta rzucił na ziemię, wołając: „niech je se ta bierze, kto chce!“ Zaczął się rozgardjasz straszny. Stójka wpadł i dalej Rzepę ciągnąć; Rzepa go pięścią, on Rzepę za łeb; Rzepowa w krzyk, aż jeden z ławników wziął ją za kark i wyrzucił za drzwi, dawszy pięścią w krzyż na drogę, inni zaś pomogli stójce zaciągnąć Rzepę za kołtuny do chlewka.
Pisarz tymczasem zapisał: „od Wawrzona Rzepy rs. 1 kop. 25 na kancelarję“.
Rzepowa szła do pustej chałupy prawie bez przytomności. Nie widziała nic przed sobą i co kamień, to się o niego potknęła, a ręce łamała nad głową, a zawodziła:
— Oo! oo! oo!
Wójt, że to miał serce dobre, więc idąc zwolna z Gomułą ku karczmie, rzekł:
— Mnie ta cosik tej baby żal. Albo im dołożę jeszcze ćwiartczynę grochu, albo co?


VI
imogena

Tu, spodziewam się, że czytelnik dostatecznie zrozumiał już i ocenił genjalny plan mego sympatycznego bohatera. Dał pan Zołzikiewicz, co się nazywa: szach mat Rzepowej i Rzepie. Zapisać Rzepę na listę, to do niczego nie wiodło. Ale upoić go, sprawić, żeby