Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/360

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    ma co mówić, znamy go. Ale jego żona ma także niezawodnie w głębi serca tkliwość i prawość.
    GINA. (płaczliwie) Och! gdyby mi pan tylko był pozwolił uchodzić dalej za to, czém byłam w istocie.
    RELLING (do Grzegorza). Czy wolno zapytać, czego pan właściwie chcesz w tym domu?
    GRZEGORZ. Chcę rzucić podwaliny prawdziwego małżeństwa.
    RELLING. Więc pan uważa, że małżeństwo Ekdalów takie, jakiem jest, nie może nosić téj nazwy?
    GRZEGORZ. Jest ono niestety równie dobre jak wiele innych. Ale daleko mu jeszcze do tego, aby je można prawdziwém nazywać.
    HIALMAR (do Rellinga). Tyś nigdy nie pojmował idealnych pożądań.
    RELLING. Głupstwo, mój drogi. Z przeproszeniem, panie Werle, ile też mniéj więcéj w ciągu całego życia widziałeś prawdziwych małżeństw?
    GRZEGORZ. Ani jednego prawie.
    RELLING. I ja tak samo.
    GRZEGORZ. Ale za to widziałem pełno innych i miałem sposobność przypatrzeć się zblizka, jak podobny związek znikczemnia współmałżonków.
    HIALMAR. A co najstraszniejsze, może ono zdruzgotać wszystkie moralne zasady człowieka.
    RELLING. Ja właściwie nigdy nie byłem żonaty i nie mogę o tych rzeczach wyrokować, ale wiem to, że do małżeństwa należy dziecko, a dziecko trzeba zostawić w spokoju.
    HIALMAR. Ach, Jadwinia! moja biédna Jadwinia!
    RELLING. Tak, Jadwigi nie trzeba do tego mieszać. Wy oboje jesteście ludźmi, możecie się kłócić i robić różne doświadczenia co do waszych stosunków, jeżeli macie do tego ochotę, ale z Jadwigą należy być ostrożnym, bo można ją unieszczęśliwić.
    HIALMAR. Unieszczęśliwić?
    RELLING. Albo téż ona sama może się unieszczęśliwić i wraz z sobą unieszczęśliwić innych.
    GINA. Skądże pan to może wiedzieć?
    HIALMAR. Czyby to zagrażało oczom?
    RELLING. Niéma tu mowy o wzroku, ale Jadwiga jest w wieku wymagającym szczególnéj pieczołowitości. Może łatwo popełnić jaką niedorzeczność.
    GINA. Wystaw pan sobie, ona je już popełnia. Czasem w kuchni wyprawia takie dziwactwa z ogniem, mówiąc, że chce urządzić fajerwerki, iż boję się, by cały dom nie spłonął.
    RELLING. A co, nie mówiłem?