Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/356

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    JADWIGA (biegając za nim). Ale pomyśl tylko, ojcze. Dzika kaczka — ta biedna, dzika kaczka.
    HIALMAR (zatrzymując się). To téż słyszałaś, z twego powodu nic jéj złego nie zrobię. Powiadam ci, włos jej z głowy nie spadnie, bądź spokojna. Są w życiu daleko większe zadania do spełnienia, niżeli to. Teraz powinnaś wyjść trochę, jak zazwyczaj, Jadwiniu: właśnie pora dla ciebie stosowna, bo już nie jest tak jasno.
    JADWIGA. Teraz mi wszystko jedno.
    HIALMAR. Idź, idź; mrugasz ciągle powiekami. Powietrze tutaj nie jest zdrowe dla ciebie; tu strasznie duszno.
    JADWIGA. No, to zbiegnę ze wschodów i przejdę się trochę. Okrywka i kapelusz — ach! mam je pod ręką. Ale, ojcze, nie zrobisz nic złego dzikiéj kaczce przez czas mojéj nieobecności?
    HIALMAR. Nie tknę ani jednego jéj piórka, (przyciska ją do siebie). Ty i ja, nas dwoje, Jadwiniu. No, idź już.

    (Jadwiga wychodzi drzwiami głównemi).

    HIALMAR (chodzi, nie patrząc na żonę). Gino!
    GINA. Co?
    HIALMAR. Od jutra, a raczéj od pojutrza, będę sam prowadził rejestr domowych wydatków.
    GINA. Chcesz teraz także zająć się gospodarstwem?
    HIALMAR. W każdym razie chcę znać nasze dochody.
    GINA. Ach! Boże! to bardzo łatwo.
    HIALMAR. To rzecz nie do uwierzenia. Uważam, że pieniądze, jakie dostajesz, wystarczają ci na bardzo długo. (Spogląda na nią w milczeniu). Jakimże to sposobem się dzieje?
    GINA. Takim, że Jadwinia i ja mamy bardzo małe potrzeby.
    HIALMAR. Czy to prawda, że ojciec jest tak suto wynagradzany za te roboty w kantorze Werlego?
    GINA. Nie wiem, czy to wynagrodzenie jest tak sute. Nie znam się na tém.
    HIALMAR. No, ileż on dostaje mniéj więcej? Niech-że wiem.
    GINA. Bywa rozmaicie. Mniéj-więcéj jednak zarabia tyle, ile jego utrzymanie kosztuje, a prócz tego troszkę kieszonkowych pieniędzy.
    HIALMAR. Tyle, ile jego utrzymanie kosztuje... I czemużeś mi tego wcześniéj nie powiedziała?
    GINA. Nie mówiłam, bo jakież mogłam to zrobić, kiedy cię tak bardzo cieszyła myśl, że ojciec wszystko otrzymuje od ciebie.
    HIALMAR. A on to otrzymuje od Werlego.
    GINA. No tak.
    HIALMAR. Zapal lampę.
    GINA (zapala ją). A zresztą nie wiemy nawet, czy te pieniądze pochodzą od Werlego; może płaci je Groberg...