Strona:Henryk Ibsen - Wybór dramatów.djvu/333

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

EKDAL. Hm! trzeba drzwi zamknąć. Nie trzeba téż przerywać im spoczynku. Pomóż mi, Jadwiniu.

(Hialmar i Jadwiga zasuwają drzwi).

EKDAL. Innym razem obejrzysz ją pan porządnie (siada w fotelu przy piecu). Wierz mi pan, dzikie kaczki, to osobliwe stworzenia.
GRZEGORZ. Ale gdzieżeś ją pan schwytał?
EKDAL. Jam jéj nie schwytał, ale jest ktoś w mieście, komu zawdzięczamy jéj posiadanie.
GRZEGORZ (zdziwiony). To chyba nie mój ojciec?
EKDAL. A właśnie, pański ojciec.
HIALMAR. Zabawna rzecz, Grzegorzu, żeś to odrazu odgadł. GRZEGORZ. Mówiłeś mi tylko co, że tak wiele memu ojcu zawdzięczasz, więc pomyślałem...
GINA. Przecież nie wprost od niego mamy dziką kaczkę.
EKDAL. A jednak zawdzięczamy ją Hagenowi Werle, Gino (do Grzegorza). Ojciec pański był na łodzi, rozumiesz pan, i strzelał do niéj, ale że ma teraz wzrok słaby, więc ją tylko postrzelił.
GRZEGORZ. Pewno dostała tylko parę śrócin.
HIALMAR. Dwie lub trzy ziarnka zaledwie.
JADWIGA. Trafiona była w skrzydło i nie mogła fruwać.
GRZEGORZ. No, pewno poszła na dno.
EKDAL (śpiący, mówi z trudnością). Rozumiem. Tak zawsze bywa z dzikiemi kaczkami, spuszczają się na dno, kochanku, jak mogą najgłębiéj, zapadają w muł, wodorosty, we wszystko, co tam jest w głębinach, i nigdy już nie wypływają na wierzch.
GRZEGORZ. Ależ panie poruczniku, pańska dzika kaczka wypłynęła.
EKDAL. Pański ojciec ma dzielnego psa, ten pies dał nurka i wyciągnął ją.
GRZEGORZ (zwracając się do Hialmara). W ten sposób wyście ją dostali?
HIALMAR. Nie odrazu. Naprzód była u twego ojca, ale tam się źle chowała i Pettersen miał zrobić z nią koniec.
EKDAL (na wpół przez sen). Hm! Pettersen, ta barania głowa.
HIALMAR (ciszéj). Tym sposobem dostała się do nas. Ojciec zna się z Pettersenem, a gdy usłyszał o dzikiéj kaczce, postarał się, żeby mu ją dali.
GRZEGORZ. I tam na strychu, dobrze się chowa?
HIALMAR. Ale jak dobrze, to nie do uwierzenia. Jest teraz tłusta, aż miło. Co prawda, jest tam już od tak dawna, że miała czas zapomnieć o dzikiém życiu i dlatego to zapewne chowa się dobrze i tyje.
GRZEGORZ. Masz słuszność, Hialmarze. Tylko niech nigdy nie