Strona:Henryk Ibsen - Peer Gynt.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bez tych żartów, bez tych bredni!
Miałeś kąsek niepośledni:
Dziewkę z Haegstad… tylkoś głupi!
PEER: Co powiadasz?
AASA: Ano, juści
Stary kutwa nie popuści,
Jednak córce swojej rad,
Będzie mruczał, ale wślad
Pójdzie za nią, a Ingryda
Trzymać umie… Tu się przyda
Mieć rozumu, choćby trochę.

(płacze znowu)

Sprawy, Pietrze, to nie płoche:
Dziewka można, ród osiadły;
Gdyby-ć mózgu nie wyjadły
Twoje głupstwa, mówię świecie,
Jużbyś dzisiaj, w tym momencie,
Nie w podartym chadzał bucie,
Narzeczonym byłbyś…
PEER: (prędko) Kłucie
Niepotrzebne… Wraz po słowo
Idę…
AASA: Dokąd?
PEER: Idę zdrowo
Do Haegstadtu.
AASA: Biedny Pietrze,
But naprożno ci się zetrze.
PEER: A to czemu?
AASA: Kije-ć trzeba
Dać porządne, żeś się chleba
Nie chciał trzymać.
PEER: Jakto?
AASA: (łkając) Wtedy,
Gdyś dosiadał tego biedy,