na niebie, który chorych, gdy zechce, uzdrowi, chociaż Marcinkowskiego w szpitalu zabrakło.
Karol Marcinkowski w drodze do chorych.
Przez kordon wojak nasz przedostał się pod miasteczkiem Słupcami, tuż za historyczną Wrześnią, a uchodził w gromadce. Zatrzymał się jednak na chwilę w pochodzie,