Strona:Helena Mniszek - Verte T.2.djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Elża chwyta go za rękę.
— Cicho, cicho, bo pryśnie czar...
— Chimeryczka! woła Tomek i podnosi jakiś obuch ciężki, by nim... rozbić czar.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Elża krzyknęła przeraźliwie i zerwała się z łóżka na równe nogi... Po długiej chwili skupienia zorjentowała się, odetchnęła głęboko, ale w oczach jej było przerażenie, niepokój.
— Horoskop mojej przyszłości. Boże, zmiłuj się nade mną!

IX.

— Będzie dur jakiś, jakiści dur spadnie na wielmożną panią dziedziczkę — mówił Stacho Domalewski, oparty na kiju, stojąc przed Elżą w Pysznym Borze na mchu, skrzypiącym od szronu. Taki sen niedobry jest. Coś będzie.
Elża uśmiechała się smętnie.
— Czy to ta muzyka jest złą wróżbą, Stachu?.. Grał pan Uniewicz, ale i wszystko grało, ściany, szyby, drzewa.
— To. to. to, toż właśnie, to granie to dur jakiś, niby znaczy odurzałość taka, że wszystko zacichnie a tylko ono gra i gra i ciągnie człowieka, gdzie jeno chce i zaprowadzi, dokąd chce.
Gorska była zamyślona. Stacho patrzał na nią i przestępował z nogi na nogę. Coś rozważał.
— A jeszcze co się śniło wielmożnej pani... po onej muzyce co jeszcze? —
Elża nie opowiedziała mu całego snu. Zawahała się teraz.
— Śniło mi się potem... morze, fale niebieskie i piękny srebrny rycerz.
— Morze to szczęście i bogactwo, a srebrny rycerz to bardzo dobrze, bo to nasz młody pan znaczy. I co więcej wielmożna pani?
— I znowu muzyka ale na wielkich błyszczących trąbach.
— O, o... na trąbach?.. wielkie złote trąby — to wołanie.
— Co takiego?
— Ktości, woła wielmożną panią, niby znaczy przyzywa do siebie.
— Może śmierć?..
— Tfu! tfu! wielmożna pani, na psa urok, takie paskudne słowo.
Stacho pluł i drapał się po czapce zaniepokojony, ale nagle uderzył się po boku zwycięsko.
— A ot i wiem! nasz młody pan wielmożną panią do Warszawy prędko przywołuje na ślub. Aha! ot jak. I trza jechać, trza rychło, bo trąby to wołanie. Nie lepiejby było wesele urządzić w Warowni?.. Tyle my się wyczekali na ślub młodego pana i pani