Przejdź do zawartości

Strona:Hektor Malot - Bez rodziny.pdf/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
—   51   —

 Sądziłem, że puszczą mego mistrza na wolność; ale tak się nie stało.
 Inny jakiś urzędnik sprawiedliwości przemawiał przez kilka minut, poczem prezydent głosem donośnym oznajmił, że podsądny Witalis, któremu dowiedziono opór i czynną zniewagę reprezentanta władzy, skazanym został na dwa miesiące więzienia i sto franków kary.
 — Dwa miesiące więzienia!
 Przez łzy widziałem, jak drzwi się rozwarły i zamknęły za wychodzącym Witalisem, któremu towarzyszył żandarm. Dwa miesiące rozłąki. Gdzież przez ten czas się udać?

X.
Na statku.

 Wracając do oberży z sercem stroskanem, z oczyma od płaczu czerwonemi, zastałem przy bramie podwórza oberżystę, który przyglądał mi się długo.
 Chciałem przesunąć się koło niego, by iść do piesków, lecz zatrzymał mnie.
 — Na jak długo twój mistrz jest skazany? — zapytał.
 — Na jak długo? Na dwa miesiące więzienia.
 — I na jak wysoką karę pieniężną?
 — Na sto franków.
 — Dwa miesiące, sto franków, — powtórzył trzy czy cztery razy.
 Chciałem znowu przejść koło niego, lecz znów mnie zatrzymał.
 — I co ty chcesz robić przez te dwa miesiące?
 — Nie wiem, panie.
 — Ach, ty nie wiesz! A czy masz pieniądze, by siebie i zwierzęta używić?
 — Nie, nie mam, panie.
 — A więc liczysz na mnie, że ja was żywić będę?

 — O nie, panie, nie liczę na nikogo.