Strona:Hanns Heinz Ewers - Opętani.djvu/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


mając lat piętnaście, aniżeli nasz cały pułk, nie opuszczając panów doktorów. Ach, gdybyż to jednak były jego jedyne wiadomości. Ale te inne, — dreszcz przechodzi człowieka. Haftować nauczył go ten fraucymer i robić koronki i szydełkiem manipulować i na drutach i wszystko inne, co jest jeszcze zachwycającego w tym rodzaju. Był to wzorowy gagacik z marcepanu. Słabo się robiło każdemu, kto nań spojrzał, tak jakby się napił przesłodzonej orszady!
Ależ to było pięciogłose wycie, gdym go stamtąd wydostawał! O włos a byłbym go tam pozostawił, tak nędznie się prezentował; jedynie pamięć na mego brata spowodowała, że okazałem się twardym w postanowieniu. Ale nie spodziewałem się wcale, a wcale, że z tego mazgaja zrobię kiedykolwiek mężczyznę! A dziś! — do dyabła! Czy znajdziecie gdzie bardziej dziarskiego rotmistrza pośród żółtych dragonów? —
Uszczypliwie opowiadał następnie pułkownik o postępkach swego bratanka. Jak to on nawet jego samego przetrzymać, aż do zupełnego upicia się, potrafił, jak to on niedawno pewnego szermierza z „Teutonii“ porządnie pokiereszował. A był tenże fechmistrzem, jak żaden inny w Gracu, takim, któremu szabla chodzi w łapie, gdyby szpicruta. No, a na koniu, — to właśnie widzieliście. A co do kobiet, święta Barbaro, takimi sukcesami nie pochwali się żaden kawalerzysta po obu stronach Litawy.
Trzy córeczki miała jego gospodyni, — gdy we Wiedniu był w szkole wojskowej, — i oto wszystkie trzy spodziewają się macierzyństwa. Alimenta chętnie zapłaci; wspaniałym chłopakiem jest bratanek jego, Jezus Marya!
— — Potem spotkałem go w pięć lat później i to nie gdzie indziej, jak w Kołomyi. Był on tam z panią ⁂. Nie wymieniam jej nazwiska, gdyż jeszcze teraz jeździ po całym świecie a wszystkie gazety prowincyonalne za-