Strona:Hanns Heinz Ewers - Opętani.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Podsunął mi znaczki z perłowej masy. — Ta tu wyobraża, jak go służba do mnie w lektyce przynosi. Tu widzi pan mnie i jego samego na naszej werandzie, tu widzi pan, jak go za gardziel chwytam. Tu jest większa ilość liczmanów, przedstawiająca jak staramy się uruchomić łódź, i inne przedstawiające nasze nocne puszukiwania. Jeden obraz przedstawia jak Ot-chen i kadeta krzyżowano, inny, jak im usta zeszywają. Tu jest ucieczka Hong-Doka a na odwrotnej stronie jego szyja ze szramami.
Edgard Widerhold zapalił znów swoją fajkę: — Weź że pan swoją szkatułkę — rzekł — Oby panu te liczmany przyniosły dużo szczęścia przy pokierze — — dość krwi zastygło na nich.

A ta opowieść jest zupełnie prawdziwą.