Strona:Hamlet (William Shakespeare).djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


150 

 W dubelt powleczem werniksem. Wyjdź wtedy
I przyjm spotkanie się z nim, do którego
Znajdziesz sposobność. Jego lekkomyślność,
Niepodejrzliwość i szlachetność, sprawią,
Że nie obejrzy kling; — z łatwością zatem,

155 

 Chociażby trochę używszy podstępu,
Będziesz mógł wybrać rapier niestępiony,
I umiejętnem pchnięciem odwetować
Śmierć ojca.
Laertes. Zrobię tak i dla pewności
Namaszczę dobrze ostrze mego miecza.

160 

 Nabyłem od pewnego szarlatana
Taką maść, że gdy nóż w niej umaczany
Najmniej zadraśnie żyjącą istotę,
Niema pomiędzy najzbawienniejszemi
Ziołami środka, któryby potrafił

165 

 Uchronić ją od śmierci. Tym to jadem
Miecz mój napoję: niech go drasnę tylko,
Już będzie po nim.
Król.Rozważmy to głębiej,
I baczmy, jakie nam okoliczności
I czas w tej mierze mogą dać poparcie;

170 

 Bo gdyby to nas miało zawieść; gdyby
Plan nasz chybiony miał wypłynąć na wierzch:
Lepiejby go zaniechać. Trzeba zatem,
Aby ten projekt miał w odwodzie drugi,
Który w potrzebie przyszedłby mu w pomoc.

175 

 Czekaj — pomyślmy trochę. — Uroczysty
Postawię zakład na kartę twej sztuki:
A potem, — potem. Ha! wiem już, co robić.
Gdy was bój znuży, tak, że się aż obu
Czuć da pragnienie (ostro żgaj dlatego),
I gdy on zechce czego do ochłody:

180 

 Wtedy podadzą mu puhar, z którego
Jeden łyk, w razie, gdyby jakim trafem
Uszedł twojego zatrutego ciosu,
Da nam skuteczną pomoc! — Skąd ta wrzawa?

(Wchodzi Królowa).
185 

 Co to jest, droga małżonko?

Królowa.Nieszczęścia
Nawałem biegną jedne za drugiemi.