Strona:Hamlet (William Shakespeare).djvu/034

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


115 

 Niesforny umysł i płochą rozwagę.
Bo skoro wiemy, że coś jest zwyczajnem,
Jak każda inna rzecz najpowszedniejsza,
Na cóż, stawiając opór konieczności,
Brać to do serca? Wstydź się, jest to grzechem

120 

 Przeciw naturze, przeciw niebu, przeciw
Zmarłemu nawet; jest to naostatek
Wbrew rozumowi, który od skonania
Pierwszego z ludzi aż do śmierci tego,
Którego świeżą opłakujem stratę,

125 

 Ciągle i ciągle woła: tak być musi!
Rzuć więc, prosimy cię, te płonne żale,
I pomnij, że masz w nas drugiego ojca.
Niechaj się dowie świat, żeś ty najbliższym
Naszego tronu i naszego serca.

130 

 Co się zaś tyczy twojego zamiaru
Wrócenia nazad do szkół wittemberskich,
Jest on życzeniom naszym wręcz przeciwny:
Przetoż wzywamy cię, abyś się zgodził
Na pozostanie tu pod czułą pieczą

135 

 Naszego oka, jako nasz najmilszy
Dworzanin, krewny i syn.

Królowa.O, Hamlecie,
Nie daj się matce prosić nadaremnie;
Pozostań z nami, porzuć myśl jechania
Do Wittembergi.
Hamlet.Ze wszystkich sił moich
Będę-ć posłusznym, Pani.

140 

Król.To mi piękna,
Co się nazywa, synowska odpowiedź!
Pójdź, ukochana żono, ta uprzejma,
Nieprzymuszona powolność Hamleta
Rozpromieniła mi serce; dlatego

145 

 Każdy wzniesiony dziś na zamku toast
Moździerze wzbiją w obłoki, i niebo,
Wtórząc radosnym królewskim wiwatom,
Odpowie ziemi równym grzmotem. Idźmy.

(Król, Królowa i wszyscy, prócz Hamleta, wychodzą).

Hamlet. Bogdaj to trwałe, zbyt wytrwałe ciało

150 

 Stopniało, w lotną parę się rozwiało!
Lub bogdaj sam Przedwieczny nie był karą