Strona:Hamlet (William Shakespeare).djvu/015

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


lichemi, u niego przybierają kształty, budzące wstręt i pogardę. Dlatego drwi z swoich dawnych przyjaciół Rozenkranca i Gildensterna; dlatego chłoszcze biczem sarkazmu lalkę dworską Ozryka; dlatego znęca się nad moralnie lichym, lecz wcale nie tak głupim podkomorzym Poloniuszem; dlatego postępek matki, która wyszła za brata swego męża, przybiera w jego duszy barwę tak potworną, iż piętnuje go całą potęgą namiętnego, nieokiełznanego słowa, które wtedyby naprawdę miało uprawnienie, gdyby ta matka była wspólniczką Klaudyusza w zamordowaniu swego męża.
Nadzwyczajna wrażliwość Hamleta w połączeniu ze skłonnością do uogólniania, czyni go podatnym do pewnej próżności, do lekceważenia ludzi, a dalej, do przeczuć, przewidywań i podejrzeń; wskutek tego zasnuwa myśli jego pasmami pessymistycznego na świat poglądu, który mu odbiera wiarę w ludzi, popycha go niekiedy do niesprawiedliwości, a nawet okrucieństwa (np. względem Ofelii), usposabia obojętnie lub szyderczo wobec sprawionych przez siebie klęsk (zabicie Poloniusza, wysłanie Rozenkranca i Gildensterna na śmierć niechybną). Wrażliwość ta sprawia również, że Hamlet jest popędliwy, słucha chwilowych podnieceń i w takich wypadkach, jeżeli na razie rozwaga nie pohamuje wybuchu, działa poprostu odruchowo.
Wysoka atoli inteligencya, przyzwyczajenie do roztrząsania myśli i uczuć swoich sprawiają, że te nagłe odruchy bywają rzadkie, a tłem zasadniczem charakteru pozostaje zastanowienie, refleksya; tem się wyjaśnia, iż choć na wezwanie ducha obiecuje dokonać zemsty jaknajrychlej, to przecież niebawem zaczyna wątpić, czy świadectwo tego ducha jest wiarogodne, czy to nie nasłanie piekła, by pobudzić do czynu zbrodniczego. Stara się więc o bardziej przekonywające dowody; urządza widowisko, na którem nabywa przeświadczenia, że Klaudyusz istotnie jest mordercą. Ma sposobność zabicia go, lecz z niej nie korzysta, bo mu refleksya, wiarą w nieśmiertelność duszy przejęta, nasuwa przypuszczenie, iż modlący się Klaudyusz w stanie łaski zeszedłby ze świata, a więc zabójstwo, na nim dokonane, nie byłoby wcale karą za zbrodnię. Czeka więc na taką chwilę, kiedy król będzie pogrążony w grzechu. A tymczasem musi jechać do Anglii, przeczuwając, co go tam spotka. Wyprawa młodego Fortynbrasa do Polski z powodu lichego kawałka ziemi