Strona:Gustaw Meyrink - Golem.djvu/127

From Wikiźródła
Jump to navigation Jump to search
Ta strona została przepisana.


przechodzi? — Bardzo ciekawe, mówię panu. Uważa pan, taka krew nie może się nigdy przemieszać: dzieci przychodziłyby na świat umarłe. Przypuszczając, że matki nie umarłyby przed tem ze zgrozy. Hillel zresztą jest to jedyny, któremu Wassertrum się nie narzuca; — uchodzi przed nim jak przed ogniem. Sądzić należy dla tego, że Hillel oznacza dla niego coś niepojętego, coś doskonale nieodgadnionego. Może też przeczuwa w nim kabalistę.
Zeszliśmy tym czasem w dół po schodach.
„Czy pan sądzi, że dzisiaj jeszcze istnieją kabaliści — i że wogóle z kabały da się co wyciągnąć? — pytałem, czekając z natężeniem, co też on mi powie, ale zdawało się, że nawet nie słyszał moich słów.
Powtórzyłem pytanie.
Charousek spiesznie się odwrócił i wskazał na drzwi na piętrze urobione z desek skrzyniowych.
„Masz tu pan nowych współ lokatorów. Jest to wprawdzie żydowska ale biedna rodzina: pół obłąkany — meszugen muzyk Neftali Szafranek, z córką, zięciem i wnuczętami. Kiedy jest ciemno — i kiedy on sam zostaje z małemi dziewczynkami, wtedy przychodzi na niego pomięszanie zmysłów. Obwiązuje dzieci aż do małego palca, ażeby mu nie uciekły, pomieszcza je w starym kojcu i naucza je „śpiewu“, jak mówi, aby później mogły sobie zarabiać na życie — to znaczy uczy je najszaleńszych piosenek, jakie istnieją, teksty niemieckie, kawałki, które stąd i zowąd pochwytał w mroku swego stanu duchowego, a które ma za pruskie hymny bojowe lub coś podobnego“. Istotnie brzmiała stamtąd osobliwa cicha muzyka. Skrzypce straszliwie i głośno skomlały ciągle w jednym i tym samym tonie, niby tracz co piłuje drzewo; towarzyszyły zaś mu dwa cieniusieńkie głosiki dziecięce.

„Frau Pick, frau Hock
Krau Kle — pe — tarsch,