Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rodowa zostaje rozbitą i po anarchii następuje epoka upadku.
A zatem naród powinien dążyć do takiego ideału, aby, zachowując instytucye tradycyjne, poddawać je powolnym i nieznacznym przeobrażeniom. Ideał taki z trudnością daje się osiągnąć i tylko bodaj Rzymianie w starożytności i Anglicy za naszych czasów potrafili go urzeczywistnić.

Najżarliwszymi zwolennikami idei tradycyjnych są właśnie zbiorowiska ludzkie, a zwłaszcza ta ich kategorya, która nosi miano kast. One to z największym uporem sprzeciwiają się zawsze wszelkim zmianom z tradycyą niezgodnym. Wskazywałem już kilkakrotnie na ów konserwatyzm tłumu, jak również i na tę okoliczność, ze najgwałtowniejsze rewolucye kończą się zawsze tylko zmianą nazw. W końcu ubiegłego stulecia, gdy zburzono tyle kościołów, gdy wygnano i zgilotynowano tylu księży, gdy kościół katolicki doznał tak powszechnego prześladowania, zdawać się mogło, ze odwieczne idee religijne utraciły moc swą raz na zawsze. A jednak kilka zaledwie lat upłynęło, a już na powszechne żądanie trzeba było przywrócić kult zniesiony.[1] Dawne tradycye, usunięte na chwilę, znowu powróciły do władzy.

  1. Sprawozdanie byłego członka Konwentu Fourcroy przedstawia tę sprawę bardzo jasno:
    „Powszechne święcenie niedzieli oraz uczęszczanie do kościoła dowodzi, że masa Francuzów pragnie powrócić