Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

czości i mogą iść jedna po drugiej, jak szkła w latarni czarnoksięskiej, kolejno wyjmowane ze skrzynki, w której były złożone.
To nam tłumaczy, w jaki sposób u tłumu mogą współistnieć idee najsprzeczniejsze, a zależy to całkowicie od chwilowego przypadku, której z rozlicznych idei, złożonych, jak w magazynie, w jego umyśle, tłum się podda. Z tego wynika, że tłum może dokonywać czynów wprost sprzecznych, a zupełny brak ducha krytycznego nie pozwala mu dostrzedz tej sprzeczności.
Nie jest to zresztą specyalną właściwością tłumu. Zjawisko podobne możemy spostrzedz i u pojedynczych osobników i to nietylko u ludzi pierwotnych, ale u każdego, kto jakimkolwiek rysem swego umysłu — jak naprzykład zwolennicy jakiejś sekty — zbliża się do człowieka pierwotnego. Zauważyłem to w interesującym stopniu u wykształconych Hindusów, wychowanych w naszych wszechnicach i posiadających dyplomy uniwersyteckie. Na niewzruszonym pokładzie ich dziedzicznych idei religijnych lub socyalnych ułożył się, bynajmniej nie usuwając tamtych, pewien zapas idei zachodnioeuropejskich, zgoła z pierwszemi nie spokrewnionych.
To jedne, to drugie — zależało to od przypadku — zjawiały się ze swym specyalnym korowodem czynów oraz frazesów i jeden i ten sam osobnik pełen był w ten sposób sprzeczno-