Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/236

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rasy. W miarę, jak ideał ten niknie, poczynają chwiać się w swych posadach wszystkie wierzenia religijne, polityczne i społeczne, które z niego czerpały natchnienie.
Wraz z stopniowym zanikiem ideału naród traci coraz bardziej swą spójność, jedność i siłę. Pojedyncze osobniki mogą rozwijać swą indywidualność i inteligencyę, ale równocześnie kolektywny egoizm narodu zostaje zastąpiony przez nadmierny rozwój egoizmu indywidualnego, któremu towarzyszy obniżenie charakterów i osłabienie zdolności do czynu. Dawniejszy lud, owa jednolita całość, staje się znowu luźnym aglomeratem osobników, utrzymywanych sztucznie tylko przez czas jakiś razem mocą tradycyi i instytucyi. Wówczas to, rozdarci przez sprzeczne interesa i aspiracye, nie umiejąc sami sobą rządzić, ludzie żądają, aby ktoś kierował najdrobniejszymi ich czynami i państwo zaczyna przejawiać swój wpływ zachłanny.
Gdy naród nareszcie zatraci swój ideał ostatecznie, umiera też bezpowrotnie jego dusza. Jest on już tylko garścią pojedynczych osobników i staje się tem, czem był na początku: prostem zbiorowiskiem, które posiada wszystkie przelotne cechy tłumu oraz jego byt nieustalony — i żyje bez jutra. Cywilizacya jego, zupełnie już zachwiana, zdaną jest całkowicie na pastwę losu. Rozpoczynają się rządy pospólstwa a u wrót państwa stają hordy barbarzyńców. Cywilizacya może jeszcze błyszczeć pozo-