Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/217

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


lecz nie miał powodzenia. Słuchano go tak, jak słuchano Feliksa Pyat, którego jednak oklaskiwano bardziej. „Nie lubię jego poglądów, rzekł do mnie Vaulabelle, mówiąc o Feliksie Pyat; jest to jednak jeden z największych pisarzy i największy mówca Francyi“. Na Edgara Quinet, ów umysł niepospolity i potężny, nie zwracano wcale uwagi. Miał on chwile popularności przed otwarciem izby; w izbie nie posiadał żadnej.
„Zgromadzenia polityczne są jedynem miejscem na kuli ziemskiej, gdzie wpływ geniusza daje się najmniej uczuwać. Liczą się tu jedynie z wymową, zastosowaną do miejsca i czasu i z usługami oddanemi nie ojczyźnie, a swemu stronnictwu. Tylko pod działaniem nagłej i nieubłaganej potrzeby oddano w roku 1848-mym hołd Lamartine’owi a w roku 1871-szym Thierse’owi. Gdy niebezpieczeństwo minęło, wraz ze strachem ustała wdzięczność“.
Zacytowałem ustęp powyższy ze względu na fakta, które autor opowiada, nie zaś na jego komentarze, gdyż dla psychologii posiadają one wartość bardzo nieznaczną. Tłum bowiem straciłby natychmiast swój specyficzny charakter, gdyby, ulegając przywódcom, liczył się choćby cokolwiek z ich usługami dla ojczyzny lub stronnictwa. Słuchając przywódcy, tłum ulega tylko jego urokowi i nie powoduje się bynajmniej interesem lub wdzięcznością.
Przywódca, obdarzony dostatecznym uro-