Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jeszcze spotęgowaną. Dogmaty tłumu powstające w dobie obecnej, będą miały wkrótce siłę dogmatów odwiecznych, siłę wszechmocna i despotyczną, niedopuszczającą żadnej dyskusyi. Boskie prawo tłumu zastąpi boskie prawo monarchów.
Ulubieni pisarze naszej burżuazyi, będący najlepszymi wyobrazicielami jej nieco ciasnych poglądów i płytkich idei, jej powierzchownego sceptycyzmu i egoizmu nieraz nadmiernego pisarze ci padają plackiem przed tą nową potęgą, która wyrasta w ich oczach, a pragnąc zwalczyć anarchię umysłową, z rozpaczą wołają o pomoc moralną kościoła, tyle przez nich niegdyś lekceważoną.
Prawiąc o bankructwie wiedzy, odbywszy pokutę przed kościołem, wskazują nam oni na doniosłość prawd objawionych. Ale ci nowonawróceni zapominają, że na tego rodzaju zwroty obecnie. jest już zapóźno. Jeżeli oni są nawet w stanie łaski, to wątpić należy, czy mieć ona będzie taką samą moc nad duszami tych, których mało lub nic nie obchodzą owe troski nowo nawróconych zelotów. Tłumy nie dbają już teraz o tych bogów, którzy ich nie chcieli znać i których te tłumy właśnie obaliły. Nie masz takiej mocy ani ludzkiej ani boskiej, któraby była w stanie kazać rzekom płynąć w górę, ku źródłom.
Nauka bynajmniej nie zbankrutowała i nie jej to winą jest owa spółczesna anarchia umy-