Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/113

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czy zboczyliśmy w powyższych ustępach od naszego bezpośredniego zadania, od psychologii tłumu. Bynajmniej. Jeżeli pragniemy zrozumieć idee i wierzenia, które w nim kiełkują dziś a wzejdą jutro, należy poznać grunt, który dla nich przygotowano.

Po systemie szkolnym danego kraju możemy sądzić o jego przyszłych losach, a wychowanie, które otrzymuje pokolenie obecne, uprawnia do horoskopów najsmutniejszych. Od zmiany bowiem oświaty i wychowania w tym

    stopnia oddziaływać na duszę narodu i rzecz to prawdziwie smutna, gdy się pomyśli, że niemasz prawie nikogo we Francyi, ktoby był w stanie zrozumieć, że nasz spółczesny system nauczania szkolnego jest groźnym czynnikiem gwałtownej dekadencyi, który, zamiast wychowywać młodzież, demoralizuje ją i kazi jej charakter.
    Pouczającą jest rzeczą porównać przytoczone ustępy z Taine’a z uwagami o wychowaniu amerykańskiem, zebranemi przez Bourget’a w jego pięknej książce „Outremer“. Skonstatowawszy również, iż nasze wychowanie kształci tylko albo ograniczonych bourgeois bez inicyatywy i woli albo anarchistów, — „dwa jednakowo zgubne typy człowieka ucywilizowanego, które bądź w swej bezsilnej płaskości, bądź też w obłędzie burzycielskim, są w stanie poronione tylko tworzyć dzieła“ — autor przeprowadza dającą wiele do myślenia paralelę między liceami francuskiemi, owemi fabrykami zwyrodnienia, a szkołami amerykańskiemi, tak znakomicie kształcącemi człowieka dla życia. Poznajemy tu dokładnie całą przepaść, istniejącą między narodami prawdziwie demokratycznymi a tymi, które demokracyę mają na uściech tylko, a bynajmniej nie w myślach.