Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


byłaby sygnałem straszliwej wojny domowej[1] która zresztą sprowadziłaby natychmiast nową, centralizacyę znacznie uciążliwszą od dawniejszej.
Z powyższego wynika, że nie w instytucyach szukać należy owych środków i sposobów, którymi możnaby do głębi oddziaływać na duszę mas. Gdy zaś widzimy, że jedne kraje. jak np. Stany Zjednoczone, osiągnęły wysoki stopień dobrobytu przy instytucyach demokratycznych, a inne znowuż, jak rzeczpospolite hiszpańsko-amerykańskie, pomimo, iż posiadają, instytucye absolutnie takie same, żyją w stanie opłakanej anarchii, to musimy dojść do wniosim, że od instytucyi tych nie zależy ani wielkość jednych ani też upadek drugich.

Losy narodów zależą od ich charakteru

  1. Zestawiając głębokie nieporozumienia religijne i polityczne, ktore dzielą rozmaite partye we Francyi i źródło swe mają przedewszystkiem w różnicach rasy, z dążnościami seperatystycznemi, które objawiły się w epoce Rewolucyi i zaczęły znowu się zarysowywać ku końcowi wojny francusko-pruskiej, widzimy, że rozmaite rasy, zamieszkujące nasz kraj, bynajmniej się jeszcze nie zlały w jedną całość. Energiczna centralizacya i stworzenie sztucznych departamentów, łączących w sobie ludność dawnych prowincyi, była jednem z najużyteczniejszych zarządzeń Rewolucyi. Decentralizacya zaś, o której dziś tyle prawią umysły powierzchowne, doprowadziłaby wprędce do krwawych rozterek. Zapoznawać to mogą tylko ludzie, którzy wcale nie pamiętają przebiegu naszego historycznego rozwoju.