Strona:Gomulickiego Wiktora wiersze. Zbiór nowy.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Groźny zbawca.


Szalonemu miecz w rękę — mniej nieszczęść wytwarza,
Niż gdy głupi dostanie patent na lekarza.





O Księdzu Biskupie Warmińskim.


Takiś przejrzysty, mój Mości Biskupie,
Że przez twe książki, jak przez szkło puhara,
Widać czem serca nalana jest czara:
Żeś wróg wszystkiego, co złe i co głupie,
Że szczęście ściągnąć chcesz na polskie niwy,
I — że sam jesteś ogromnie szczęśliwy!





O Trembeckim.


Gdy cię widzę, jak wzrostem ogromny i duchem,
Rymujesz dla wątłego króla politykę,
Jak potrząsasz powszednich kłopotów łańcuchem,
Jak, z duszą mędrca, wino sławisz i podwikę,
Jak cię rozhartowywa praca mdła i marna —
Zdajesz mi się Samsonem, co obraca żarna.