Strona:Gabryela Zapolska-Pani Dulska przed sądem.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z kuchni Dulskiej wypadała wtedy Hesia i, szeroko otworzywszy oczy chłonęła w siebie widok tych cudów...

Milczące, ciekawe, przejęte tym widokiem dziecko Dulskiej tonęło myślą, żądzą, pragnieniem — w tanim przepychu warsztatu rozpusty.
Żyd delikatnie, z jakiemś nabożeństwem obchodził się z temi wykwintami, dmuchał na nie, roztrzepywał, przypatrywał się z lubością i zachwytem. Lecz gdy spotkał się ze wzrokiem Hesi, przybierał obojętną minę, i rybie jego oczy powlekało jakby bielmo głupoty. Zbierał szlafroki i pościel i znikał w głębi domu.