Strona:Gabryel d’Annunzio - Intruz.djvu/463

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w głąb nieco. Potem przyklęknął i pozostał tak przez kilka minut nieporuszony.
W głębi ustawiona trumna tworzyła niewyraźną plamę białą. Pod blaskiem lamp siwowłosa głowa starca błyszczała światłem tak pochylona nad skraju ciemności.

KONIEC.