Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wnianego dowcipu literatury humorystycznej owych czasów. Trudno, coprawda, doszukiwać się w pierwszej książce autora pełnej jego daniny dla literatury. Młodość posiada wszelkie dary, lecz rzadko bywa oryginalna. Czytamy o młodych ludziach, którzy słyszanem już słowom nadają nowe znaczenie: lecz na ogół młodość to okres naśladownictwa, a nawet posłuszeństwa. Młodość może się subjektywnie wzruszać, może się wzruszać gwałtownie i porywczo, lecz jedyną tego oznaką na zewnątrz, jest gwałtowne naśladownictwo i porywcze posłuszeństwo. Tego czego mamy dokonać uczymy się w miarę dojrzewania. Skoro człowiek przybliża się do grobu, odkrywa stopniowo światopogląd, który może nazwać swoim, i styl, który może nazwać własnym, a stając się dojrzałym człowiekiem, robi się nowym pisarzem. Za młodu Ibsen pisywał nieomal klasyczne sztuki o wikingach, na starość dopiero zaczął wybijać okna i miotać ognie. Jedyną wadą pierwszych poematów Browninga było, że miały jak mówiono „zbyt bogatą formę a zbyt ubogą treść“. Czyli że jedyną wadą pierwszych poematów Browninga — że Browning nie był w nich sobą.
Jedna strona wszakże „Szkiców Boza“ występuje symbolicznie w życiu Dickensa, ujawnia się w nich specjalne zadanie, które obrał, zadanie sympatycznego, choć przesadnego, odmalowywania niższych warstw społecznych. Za pośrednict-