Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I już na zawsze dzielnice te zachowały dla niego piękno, które cechuje pola bitew. Gdyż umysł nasz nigdy nie potrafi zapamiętać wydarzenia w którem nie braliśmy udziału. Jedyny sposób, aby utrwalić na zawsze w pamięci jakąś miejscowość, to przeżyć tam godzinę. Jedyny zaś sposób przeżycia godziny w jakimś miejscu, to na godzinę o tem miejscu zapomnieć. Niezatarte krajobrazy, które się widzi przymknąwszy oczy, nie są widoki, w które wpatrywaliśmy się za radą przewodnika, lecz te, na które nie patrzyliśmy wcale; to widoki, mimo których przechodziliśmy myśląc o czem innem, o grzechu, o miłostce, lub o dziecinnym smutku. Tło występuje we wspomnieniu ponieważ go wtedy nie zauważyliśmy. Tak było z Dickensem; to nie miejscowości wyryły mu się w pamięci, raczej on je naznaczył piętnem swego umysłu. Ulice Londynu zachowały dla niego na zawsze śmiertelnie romantyczne zabarwienie. Były skąpane w purpurze jego młodocianych tragedyj.
Oto tajemnica wstrząsającego realizmu jakim Dickens ożywia ponure zaułki Londynu. Są w jego opisach szczegóły, jak okno, poręcz, lub dziurka od klucza, które żyją życiem wprost niesamowitem. Rzeczy nabierają zaprawdę więcej życia niż go mają w rzeczywistości. Ten stopień realizmu w życiu nie istnieje, jest to upiorny realizm snu, a osiągnąć go można tylko jeśli się spaceruje po jakiejś miejscowości marząc o czem