Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/274

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


że bagno jest równie miłe jak ogród, pomyśli że ogród jest równie posępny jak bagno. Potrafi może zmusić się do powiedzenia że pustka jest dobra, lecz w głębi duszy będzie mieć wątpliwości co do pożytku owej dobroci. Taki optymizm istnieje, lecz jest to optymizm gorszy od pesymizmu, jest to optymizm piekielnych otchłani. Na tę smutną i próżną bezradosną pochwałę mamy jedno jedyne antidotum — raptowną i wojowniczą wiarę w istotne zło. Możemy światu przywrócić jego piękno, jeśli spojrzymy na niego jak na pole walki. Kiedy oświetlimy i określimy rzecz złą, przywrócimy wszystkim innym rzeczom właściwe zabarwienie. Kiedy rzeczy złe staną się złemi, dobre rzeczy w ognistej apoteozie staną się dobremi. Niektórzy ludzie są posępni bo nie wierzą w Boga; lecz jest wielu ludzi, którzy są posępni, bo nie wierzą w djabła. Kiedy uwierzymy w djabła, trawa przybierze znów zieloną barwę a róże barwę czerwoną.
Żaden człowiek nie odczuwał silniej niż Dickens znaczenia owej wojowniczej podstawy wszelkiego radosnego usposobienia. Znał doskonale zasadniczą prawdę, że szczery optymista może pozostać optymistą tylko dopóki jest niezadowolony. Gdyż pełną wartość życia osiąga się jedynie przez walkę; niecierpliwi osiągają ją przez burzę. A jeśli wszystko przyjmiemy — ominie nas jedna rzecz — wojna. Nasze życie może być rozkoszną walką, lub bardzo nudnym rozejmem. Dziwi mnie że tak niewielu krytyków zarówno Dickensa jak i innych