Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/237

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wcielenie. W literaturze takiej jaką była w wieku dziewiętnastym, tragedja staje się głębokiem poczuciem ludzkiej godności; drugi zaś weselszy pierwiastek, staje się radosnem poczuciem ludzkiej różnorodności. Pierwszy popiera równość, ponieważ utrzymuje że wszyscy ludzie są równie wzniośli. Drugi popiera równość, ponieważ uważa że wszyscy ludzie są równie zajmujący.
Niemu oczywiście większego demokraty niż Dickens, jeśli chodzi o demokratyczny pogląd na kwestję, że wszyscy ludzie są równie zajmujący i różnorodni. Lecz jeśli chodzi o demokratyczny pogląd na poczucie ludzkiej godności; niema tak wielkiego demokraty jak Scott. Ów fakt, który stanowi moralną i nieprzemijającą chwałę Scotta, był dotychczas dziwnie pomijany. Scott w każdym prawie wypadku osiąga swoje najwspanialsze dramatyczne efekty za pomocą jakiejś groteski, albo też za pomocą postaci nędzarza, który stopniowo nabiera wymowy i poczucia ludzkiej godności. Pospolity człowiek, w znaczeniu człowieka marnego, staje się pospolitym człowiekiem, w znaczeniu człowieka w ogóle. Stwierdza swą ludzkość. Gdyż najnikczemniejsze ze wszystkich współczesnych wyobrażeń, to pojęcie, że bohaterstwo jest dziwactwem lub anomalją i że ludzi łączą tylko rzeczy płaskie lub głupie. Rzeczy, które są wspólne wszystkim ludziom, są to rzeczy straszliwe i niepokojące jak naprzykład śmierć lub pierwsza miłość; rzeczy wspólne są to rzeczy, które nie są pospolite.