Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/106

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jednem słowem rzeczy pospolite są dostępne dla wszystkich, nawet dla ludzi niepospolitych.
Owe dwie podstawowe właściwości Dickensa: umiejętność sprawiania że skora cierpnie ze strachu, i boki bolą ze śmiechu, były czemś w rodzaju duchowych bliźniąt; nigdy się od siebie zbytnio nie oddalały. Dwie pierwsze powieści Dickensa wykazują ich łączność w ciekawy sposób.
Dickens mięszał zwykle te dwa pierwiastki w jednej powieści i dodawał do nich wiele innych rzeczy. Zazwyczaj mało go obchodziło że sześć opowieści różnego rodzaju rozwijało się równolegle w tej samej książce. Wywoływało to czasem efekt podobny do sześciu melodyj granych równocześnie. Nie obchodziło go to, że brutalnie tragiczna postać Jonasza Chuzzlewita stawała przed umysłem, który był pod świeżem wrażeniem alegorycznej pantominy Edenu, pana Chollopa i dziennika „Watertoast Gazette“, sceny równie satyrycznej jak „Gulliwer“ i prawie równie nieprawdopodobnej. Z zupełną obojętnością związał w tej samej książce nieco napuszony szkic o prostytucji z cudownem nieprawdopodobieństwem postaci Bunsby‘ego.
Lecz „Pickwick“ jest tak dalece spoisty, że aż spoiście humorystyczny i konsekwentny w swych włóczęgach. Wskutek tego następna książka Dickensa była, naogół biorąc, pełna spoistej i konsekwentnej grozy. Naturalny swój pociąg do okropności trzymał na wodzy w Pickwicku, naturalny pociąg do śmiechu i wesołości powściągał w „Oliwerze Twist-