Strona:Głodne kamienie.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Odpowiedz mi na jedno pytanie — rzekł Peari — Co złego twemu ojcu zrobiła moja córka, moje jedyne dziecię? Byłeś wtenczas jeszcze mały i może nic o tem nie słyszałeś. Zatem posłuchaj. Uspokój się tylko. Historja, którą ci chcę opowiedzieć, jest bardzo wesoła.
Byłeś jeszcze małym chłopczykiem, kiedy mój zięć, Nabakanta uciekł z klejnotami mej córki do Anglji. Może przypominasz sobie to nadzwyczajne wzburzenie we wsi, kiedy po pięciu latach wrócił jako adwokat. Twój ojciec, który dochrapał się był godności wójta, oświadczył, że jeśli odeślę swą córkę do domu jej męża, muszę się jej raz na zawsze wyrzec i nie będzie mi wolno nigdy jej pozwolić przekroczyć progu mego domu. Padłem mu do nóg i błagałem: — Bracie, uratuj mnie ten jedyny raz. Ja młodzika doprowadzę do tego, że będzie jadł gnój krowi i podda się całej ceremonji oczyszczenia, ale przyjmij go na powrót do kasty! — Twój ojciec jednak pozostał nieubłagany. Ja zaś nie mogłem w żaden sposób wyrzec się swego jedynego dziecka, wobec czego, pożegnawszy się ze wsią i z krewnymi, udałem się do Kalkutty. Ale i tam prześladowały mnie me cierpienia. Kiedy ułożyłem już jak najszczegółowiej małżeństwo swego bratanka, ojciec twój podjudził krewnych jego narzeczonej i małżeństwo się rozwiało. A wówczas przysiągłem sobie święcie, że jeśli w mych żyłach jest choć kropla krwi bramiń-