Strona:Głodne kamienie.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Czy to było dla Nabendu wielką pociechą, wie tylko on jeden; ale my sami wielce o tem powątpiewamy. Przeciwnie, mamy nadzieję, że on przecie jeszcze w tem życia doprowadzi do Ray-Bahadura i że pisma anglo-induskie ogłoszą z okazji jego zgonu rozdzierające serce artykuły. Wobec czego wznieśmy na razie trzykrotny okrzyk na cześć ojca Purnendu Szekhara: — Hip, hip, hurra! Hip, hip, hurra! Hip, hip, hurra!