Strona:Głodne kamienie.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Wróciwszy do domu, zwołał Pramathanath wszystkie dzieci, wzniósł wysoki stos z drzewa, podpali go i wrzucił weń jedno po drugiem, wszystkie swoje europejskie ubrania. Dzieci tańczyły dokoła ognia, a im wyżej strzelały płomienie, tem większa była ich uciecha. Następnie wyrzekł się Pramathanath swego łyku herbaty i odrobiny „toastu“ w anglo-induskich domach i siedział znowu nieprzystępny w twierdzy swego domu, podczas gdy jego tak haniebnie potraktowani przyjaciele w dalszym ciągu chodzili od drzwi do drzwi po domach angielskich, chyląc przed niemi swe oturbanione głowy.
Dziwną ironją losu zdarzyło się, iż biedny Nabendu Szekhar pojął za żonę młodszą siostrę z tej rodziny. Szwagierki jego były przystojne i dobrze wychowane. Nabendu przyszedł do przekonania, że zrobił bardzo dobry interes. Z drugiej strony jednak starał się wszelkiemi sposobami rodzinie wykazać, że i on był dla niej doskonałym nabytkiem. Niby to bez żadnego zamiaru pokazywał swym szwagierkom często listy, jakie jego ojciec, otrzymał był od Europejczyków. Ale gdy wiśniowe usteczka tych młodych dam zaczęły się sarkastycznie uśmiechać a ostrze lśniącego sztyletu wyjrzało z czerwonej aksamitnej pochwy, zrozumiał nieszczęśnik swą lekkomyślność i pożałował jej.
Labanjalekha, najstarsza z sióstr, przewyższała wszystkie pięknością i rozumem. Przy spo-