Strona:Głodne kamienie.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


rozwodzić się nad wizytą wice-gubernatora, nie szczędząc coraz to nowych i coraz bardziej fantastycznych upiększeń. Historja rozwinęła się już w całą epopeję, tak co się tyczy treści jak i długości.
Kiedy wreszcie wszyscy goście odeszli, ja skromnie oświadczyłem się. Powiedziałem staremu, iż mimo, że najzupełniej nie czuję się godnym wejścia zapomocą małżeństwa w związki z tak świetną rodziną, to przecież — itd., itd.
Kiedy zupełnie wyraźnie już powtórzyłem swe oświadczyny, staruszek rzucił mi się na szyję i zawołał w niepohamowanej radości:
— Jestem biednym człowiekiem i nigdy nie spodziewałem się tak wielkiego szczęścia.
Było to pierwszy i ostatni raz w życiu, kiedy Kailas Baba uznał się za biednego człowieka. Było to też pierwszy i ostatni raz w życiu, że on, choć na chwilę, zapomniał o godności wrodzonej i właściwej Babu z Najandżur.