Strona:Fryderyk Chopin.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


bez ostatecznego wykazania organicznych związków i uzależnień, bez jakiegokolwiek planu, ujętego w niedwuznaczny, krzepki kształt. Przemilcza się — w cichem jakby porozumieniu – nad wyraz smutne zjawisko, iż ewolucja ta odbywała się niejako a rebours: zaczynając się na niedościgłych szczytach genjuszu Chopina i schodząc zwolna — krok za krokiem — w szare, smutne niziny…
Twierdzimy śmiało, że w znacznej mierze przyczyną tego jest fakt, — paradoksalny niemal, — iż przy całym bezkrytycznym, religijnym prawie kulcie Chopina — bohatera narodowego, nie był on nigdy w całej pełni zrozumiany jako wielki polski artysta, wskutek czego jego bezcenne dzieło pozostało bezpłodne, pozostało wartością samą w sobie, na marginesie niejako dalszej polskiej twórczości muzycznej.
Dzieło zaś wielkiego artysty nie przestaje