Strona:Ferdynand Ossendowski - LZB 03 - Krwawy generał.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


która już biła się na pograniczu zabajkalskiem z wojskami sowieckiemi. Riezuchin i Wesełowskij przybyli tu tego ranka dla widzenia się z baronem.
Na obiedzie byłem u Kazagrandiego, który wyjaśnił mi przyczynę zaproszenia do Wana.
Sprawa tak się przedstawiała:
Baron z powodu wewnętrznej niezgody pośród oficerów w Uliasutaju, oraz zhańbienia rabunkiem honoru oficerskiego i pogwałcenia umowy mongolsko-chińskiej, rozkazał rozstrzelać wszystkich oficerów i saita. Przedtem jednak Kazagrandi chciał otrzymać informacje ode mnie, aby ocalić niewinnych. Broniłem więc, jak mogłem, pułk. Michajłowa i saita Czułtun-Bejle, nie chcąc charakteryzować działalności grupy Poletiki i Filipowych, tem bardziej, że sam Filipow był w Wanie i mógł udzielić wyjaśnień najbardziej przekonywających.
Dowiedziałem się teraz, iż przyczyną zapraszających listów Kazagrandiego był głównie rozkaz bar. Ungerna, który koniecznie chciał widzieć się ze mną. Dowiedziałem się też, iż Geja wraz z rodziną, t. j. z żoną, teściową i trojgiem dzieci wywieziono w dniu mego przybycia z Wana również z rozkazu barona.
— Wywieziono ich do sztabu generała Riezuchina — mówił Kazagrandi — lecz nie dojadą...