Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Trębacz cesarski.djvu/257

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czekać nie będą, jak czekał Chłopicki na wzmocnienie się Dybicza pod Grochowem?
— Nie wiem! — opryskliwie odparł Nakwaski. — Nikt nic nie wie...
Lis westchnął ciężko, jęknął raczej.
Ujrzał przed sobą, jak na jawie, dziarską postać Dwernickiego, przypomniał sobie swój afekt gorący, ślepe zaufanie do tego generała i poczuł, jak łzy cisną mu się do oczu, palą ogniem i gryzą goryczą jadowitą.
— Boże Wielki! Dwernicki już dawno złożył broń w Galicji... — smagnęła mózg myśl straszna, trująca. — Złożył broń, a potem... Chryste ukrzyżowany!... potem Giełgud, Chłapowski... Roland...
Nie żegnając pana Nakwaskiego, jak nieprzytomny, wypadł na ulicę.