Strona:Felicjan Faleński - Odgłosy z gór.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przecięż byliczka wiotka,
Wiejąc u skały rdzawéj,
Wdzięczy się tu z pośrodka
Tęczowéj wód kurzawy,
I barwą pól błękitną
Drżące jéj prątki kwitną.

Więc że samotny, zdala,
Żyć lubisz pokryjomu,
Jak ptak, lub kwiat, lub fala —
To co do tego komu?
Żeś w burzy jakby w domu,
Że nie dbasz o nikogo,
To co do tego komu,
Kiedy ci z tem jest błogo!
Że cię chochliki strzegą,
To komu co do tego? —