Strona:Felicjan Faleński - Odgłosy z gór.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Obawy nie miéj,
Lecz z darów ziemi
Dłońmi pełnemi
Bierz ile chcesz. —

Miałem nie mało!
Lecz mi się zdało,
Żem jak ci ludzie,
Których coś tknęło,
By piętrzyć w trudzie
Bez końca dzieło
Babelu wież.
I coś mi rzecze:
— Słuchaj człowiecze —
Od żądzy lichéj
W światowe szychy
Przybranej pychy
Boże cię strzeż! —

Tęskniłem wiele!...
O mój Aniele!
Pamiętasz przecie,
Jak sam, nikogo
Nie mając w świecie,
Wołałem z trwogą: