Strona:F. Antoni Ossendowski - Pod smaganiem samumu.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kobiet tego miasta z biegiem czasu przywiązały do przybyszów, liczne szczepy koczowników, chociaż ich wodzowie rozumieli, że zdradliwa Kartagina wysysała ich krew i dobytek. Za swoje towary i złoto wyciągała ona ze wsi i koczowisk numidyjskich wszystko to, co produkowali ich mieszkańcy, a w wypadkach wojny rekrutowali z nich nieraz olbrzymie armje, dowodzone przez ostatecznie przekupionych i w ten lub inny sposób ujarzmionych królów i książąt numidyjskich.
Jak żarłoczne pająki ciągną się te ośrodki wpływów fenickich brzegiem morskim, broniąc dostępu innym ludom do krainy, wysysanej przez kupców i urzędników kartagińskich.
Takim był Tunis.
Z upadkiem Kartaginy, padło i to miasto pod ciosami zwycięskich Rzymian i prawie nic po Fenicjanach na powierzchni ziemi nie pozostało. Tylko w muzeach można znaleźć posążki bogini Tanit, trochę mozaik, trochę monet, klejnotów punickich i amfor szklanych.
Zupełnie tak samo jak w Kartaginie, nad dawną cywilizacją punicką, widocznie, w zasadzie obcą dla szczepów afrykańskich, legła potężna cywilizacja rzymska, przytłoczyła ją i zmiażdżyła.
Epoka fenicka wydaje się echem legendarnych czasów, natomiast głazy i kolumny rzymskiego forum, frontony jeszcze stojących świątyń, przemawiają do wyobraźni i myśli głosem zrozumiałym, głosem niemal dnia wczorajszego.
Przebiegając Tunis w różnych kierunkach, nigdzie nie można dojrzeć ruin punickich; znikły tak doszczętnie, że wydać się może, iż epoka Kartaginy, została zrodzona w fantazji poety.
Tymczasem, od Zaghuana, położonego o 60 kilometrów od Tunisu, ciągną się wspaniałe pomniki Rzymu, a pomiędzy niemi nieskończenie długi wiadukt; od niego pozostała teraz tylko majestatyczna brama, lecz dawne głazy i dawna myśl rzymska posłużyły