Strona:F. Antoni Ossendowski - Pięć minut do północy.djvu/269

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Boże, Sędzio surowy! Zatrzymaj wahadło, skrusz wskazówki zegara zagłady! Widziałeś Golgotę z ukrzyżowanym na niej Synem Twoim — Człowiekiem Bogiem i przecież wstrzymałeś karzącą dłoń Twoją! Teraz cały kraj mój stał się Golgotą, a czarne, ponure krzyże męki tkwią na niej, jak las, okiem nie objęty! Krew męczenników zebrała się w rzeki i morza u podnoża jej, a oczy ludów nie widzą nic, uszy nie słyszą, dusza nie czuje!“ Gdym wołał głosem błagalnym, zegar wybił po raz drugi... Pojąłem wtedy, że niema dla nas przebaczenia i miłosierdzia i że chwila śmierci zbliża się... Bracia i siostry! Północna godzina czarnego mroku nadeszła! Porzućcie więc wasze myśli ziemskie, domy, rodziny i dążcie do kraju odkupienia grzechów ludzkości całej, biegnijcie na szczyt Golgoty, aby oddać łzy i krew swoją i oczyścić dusze swoje... Bracia i siostry!...
Borys podniósł ręce do góry, otworzył usta jakby chcąc wydać krzyk przeraźliwy, lecz zachwiał się i padł nawznak.
Ciało jego wiło się, jak wąż, ręce i nogi głucho uderzały o podłogę, z ust płynęła piana.
Kilka osób rzuciło się ku niemu i otoczyło kołem.
— Zostawcie go w spokoju! — rozległ się nagle głos kobiecy.
Na estradę wstąpiła kobieta w stroju mniszki.
Z szerokich rękawów wysunęła się długa, blada dłoń.
— Padnijcie na kolana, na twarz przed Panem, zemstę niosącym za grzechy! Jam Prawda, głoszona w imieniu Jego!
Głos, cichy, lecz przenikliwy i niepokojący, budził trwogę.
Tu i ówdzie ludzie zaczynali klękać.
— Wszyscy na twarz przed spoglądającym na nas w gniewie Panem naszym! — krzyknęła mniszka i rzuciła się na ziemię.
Z głowy jej zsunęła się biała chustka, a fala rudych włosów rozsypała się dokoła, niby krew, buchająca z głowy pod ciosem topora.
Hans drgnął. Przypomniał sobie w tej chwili strumień krwi, tryskający z szyi natchnionego Mirbacha,