Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Ulewy tegoroczne nie były obfite i urwały się nagle przed czasem... Ziemia wyschła szybko i pola nasze dały nędzny plon... Głód zagląda już do chat, a tymczasem do nowego zbioru pozostało aż pięć miesięcy... Z trudem wyżywić zdołamy dorosłych, małe dzieci i dziewczynki... Zbierajcie się, chłopcy! Musicie iść do dżungli i sami sobie radzić! Niech Tenga miłościwy dla was będzie!
Po chwili milczenia dodał weselszym już głosem:
— Wszystko będzie dobrze, bo Y pójdzie z wami, chłopaki!
Przygotowania trwały krótko.
Chłopcy zabrali z sobą kociołki, dwie maczety, starą sieć rybacką, krzemień z hubką, worek soli, łuki ze strzałami i — poszli sobie w świat.
Na czele małego oddziału szedł spoważniały nagle, przejęty odpowiedzialnością obowiązku Y — sierota.


Rozdział II.
W dżungli.

Dwudziestu pięciu chłopców w wieku od lat dziesięciu do czternastu przedzierało się przez dżunglę. O kilkanaście kroków przed nimi szedł